sobota, 12 grudnia 2009

poniedziałek, 7 grudnia 2009

wybrzeze Istrii: Koper, Piran, Pula, Rijeka








Moi Panstwo! Wybrzeze Slowenii i Chorwacji. Pojechalam tam w swojej wiosennej kurtce: temperatura wynosila mniej wiecej 10-11 stopni. Piekne slonce.

Pojechalismy stala ekipa: ja, Joyce, Alex, Stefano, Mauricio (kolega Alexa z Foggi, ktory wpadl w odwiedziny). Wynajelismy samochod za niecale 40 euro i fruuuuuuuuuu, juz nas nie ma:) Prowadzili Alex i Stefano, bo oczywiscie ja dalej nie mam prawa jazdy, z czego chlopaki maja niezla polewke, bo to przeciez dla nich niezrozumiale! We Wloszech wszyscy maja prawko, co zreszta odzwierciedla sytuacja na ich drogach:) Generalnie, myslalam, ze zejde, kiedy prowadzil Stefano.

To moze kilka slow o najwiekszej atrakcji owej wycieczki, czyli o amfiteatrze w Puli.

* Amfiteatr I wiek

Został zbudowany najprawdopodobniej przez cesarza rzymskiego Wespazjana, mógł on pomieścić 23 tys. ludzi, a na jego terenie organizowane były walki Gladiatorów oraz dzikich zwierząt. Obecnie jest on jednym z trzech najlepiej zachowanych amfiteatrów Starożytnego Rzymu (dwa inne to Koloseum i amfiteatr w Al-Dżamm).


No. Z Puli do innego miasta w Chorwacji- Rijeka. Po to glownie, zeby zaliczyc McDonald:) Z Rijeki wrocilismy jeszcze raz do Rijeki, bo rozwalil sie GPS. Wiec w Ljubljanie bylismy o 23. Bylam tak zmeczona, ze nie moglam spac:)

spanie to trudna sprawa.mgr

Po urodzinach Marko, jak juz wspomnialam, spalam 11 godzin. Obudzilam sie o 15, zanim wyszlam z akademika, byla 17.20. Dodam, ze mialam przeznaczyc cala sobote na nauke, bo w nd mielismy jechac nad morze. Bylam glodna jak wilk, a moja lodowka byla pusta. Ide do stolowki akademikowej. Zamknieta. Ide zatem do maximrketu (20 min piechota od akademika). Stolowka i sklep zamnkiete. Restauracja Parma- zamknieta!!! Gorzej niz w sobote w Lomzy! Wiec musialam isc kolejne 20 minut do centrum, az pierwszy sklep, na ktory natrafilam, znajdowal sie na bavarskim dvorze, niedaleko dworca autobusowego! Dammit! To przeciez stolica!!!

Wiec juz tak sie zdenerwowalam,ze wydalam 15 eruakow na te zakupy! No wiec ide z tymi siatami, wkurwiona, nie widzac w ogole tego calego nastroju swiatecznego, tych matek usmiechnietych z dziecmi, i tych dzieciakow z balonami. W koncu natrafilam na znajomych i oni mi uswiadomili, jak jest pieknie i jakie cuda odbywaja sie na glownym placu w Ljubljanie. Dali mi tez troche grzanego bialego wina. I juz mi bylo lepiej.

Wiec leze z tymi siatami, na glowny targ, zeby tez spotkac sie z moimi wlochami, i kiedy dotarlam na ulice Copowa, to od razu usmiech!

Swiatla, swiatla, swiatla. Kolory. Choinka. Stragany. Grzane wino. Ludzie (ktorzy zazwyczaj sie gdzies chowaja).

I tak to jest jak czlowiek spi do 15. I calkiem przypadkiem tam zaszlam.I gdyby nie ten przypadek, moj dzien bylby do niczego. Chociaz pozniej, musze sie pochwalic, przeczytalam jedna pozycje do mgr ( a to tez dlatego, ze nie moglam spac).

A do tego, nie znosze Hiszpanow!! Fuck, do 6 rano mega impreza w jednym z pokojow! Muzyka, darcie mordy, frisbee na korytarzu. Zaczyna mnie to denerwowac. Nastepnego dnia jechalismy na wybrzeze, wiec spalam od 6 do 7. Ale jakos sie trzymalam. Po wycieczce bylam tak wyczerpana,ze tez nie moglam spac, ale jak juz mi sie udalo, to do 12.40. Slabo. Zdjecia z wybrzeza zaraz, a ze swiatecznej Ljubjany, jak je zrobie :)

sobota, 5 grudnia 2009

slowenska natura meska. urodziny marko

Witam po 11 godzinach snu. Bylam na urodzinach mego mentora, Marko, i z zazenowaniem stwierdzam, ze dozwolona dawka alkoholu przez moj organizm przyjmowana, zwiekszyla sie:/ W ogole musze powiedziec, ze maja tu taki fajny domowy alkohol, zajebiscie slodki. Tak jak nasza wisniowka, ale na jagodach. No po prostu miodzio.

Wiec impreza jak impreza. Tym razem w pubie i mozna tam bylo palic papierosy, co wielce zaszkodzilo moim oczom. Generalnie, jestem zdania, ze nie powinno sie palic w knajpach. I juz.

A teraz kilka slow o Slowencach, gdyz impreza ta, odbywala sie glownie w towarzystwie mezczyzn (przewaga) i kobiet (niedowaga;) tej naarodowosci. I kurcze nie wiem...
Po pierwsze, NIE MAJA WASOW! Po drugie, sa malo sympatyczni. Cyniczni i zlosliwi (Koldi by ich polubil :P) Najlepiej sie bawia w swoim towarzystwie i przy swojej muzyce. Nie wychodza do innych ludzi, nawet do dziewczyn. Jeden z chlopakow, ktorefo juz znam dluzej, i ktory byl na wymianie w Warszawie, stwierdzil, ze byl przeszczesliwy w tym miescie, bo nie musial latac za kobietami. Same przychodzily. i ogole stwierdzil, ze polish girls are toooooooooo friendly. Z E N A D A.

aaAA.. i chcialam jeszcze dodac, ze Marko kupil dwa wielkie wory, ale ogromne, popcornu. Podobno sam popcorn kosztowal go ponad 100 euro:/ a w prezencie dostal kurs bezpiecznej jazdy samochodem. Wkurwil sie :D

czwartek, 3 grudnia 2009

wspolne mysli (sylwia, herma, monia)



zaczynamy od wczoraj. herma nie uczestniczyla, to nie wie :) moj trzeci dzien picia, hermy trzeci dzien niepicia, a monika ciagle pije, alkon pieprzony :))) byl zur, czyli impreza w nce (dorm jeden). rozpieprzyli dzicy slowency 17 gasnic i pyl unosil sie nad utrudzonym tlumem spargnionych wrazen i uciech cielesnych(uciechy cielesne=wino, kobiety i spiew). Szymon rzygal po szalenstwach swych do jednej miski i okazalo sie,ze w misce jest tez inna glowa. roberta glowa (podobno). moj tutor zjadl ciastka mojej tureckiej ksiezniczki i wywalil pudelko plastikowe w sina dal przez okno ( pod moja nieobecnosc). Monika przyszla o 5.30 i do 6.00 opowiadala mi o swych podbojach (trzeba bylo nie wychodzic na trzy sekundy, Moniku).

Dzis. Spokojny dzien. Kacyk. Test w szkole. Ela z goraczka. Ugotowala zajebisty obiad. Zajebisty. Natomiast to, co wydarzylo sie potem, kiedy spokojnnie poszlam sie uczyc, a Monia spac, przybralo nieoczekiwany bieg wydarzen.

Otoz, Herma zwana Ela, najebawszy sie, poszla uczestniczyc w cotygodniowej partyjce pokera fanklubu Adama Klusa. Bedac najebawsza, postanowila uskutecznic swoje talenty fryzjerskie. Otoz, ukrecila dreda Magdzie G. (bez nazwisk, bez nazwisk), Jakubowi R. opitolia pol glowy, a Kamilowi G. nie pozostawila nic. Ale to nie koniec naszej opowiesci. Opitolila tez siebie. Coz. Coz moge powiedziec. Teraz zacytuje wypowiedz sprzed 30 sekund : "a Ty myslalas, ze co???Spokojna dzieweczke z czarnego lasu poznasz??"

I tak to leci nasz Erasmus. Wsrod freakow, alkoholikow i pasjonatow znizek na dureksy:DDDDDD

Niestety Adam Klus rozwalil pralke i nasz historia musi dobiec konca, gdyz nasze supermenki (Elka, czyli Herma i Monia) nie moga zawiesc swego mistrza.

3.58. dziekujemy

wtorek, 1 grudnia 2009

praca zarobkowa i praca magisterska

No dobra. koniec laby. Szukam pracy. Na razie nikt nie odpowiada, ale coz zrobic. Ciezko bedzie znalezc cos w zawodzie. Ale jak chce sie imprezowac i podrozowac, trzeba lubic, co sie ma :)
Zaczelam wczoraj czytac do mgr. Jest grudzien. Musze napisac cokolwiek, cokolwiek. A tu nawet z czytaniem jest na bakier. Ladnie prosze o trzymanie kciukow. Dolce bacio :*

sobota, 28 listopada 2009

ja po prostu nie mam zdrowia do picia

:( jak sie jest malym, to trzeba ze wszystkim proporcjonalnie:(
mialam tu takie zamierzenie, zeby nie pic wiecej niz 3 razy w tygodniu. i w sumie sie to zazwyczaj udaje. ale mimo wszystko...wczoraj zaszalalam tak, ze dzis caly dzien choruje. nie poszlam dlatego na metelkova:( chyba detox next week:) z jednodniowym wyjatkiem- moj wspanialy tutor, marko, ma urodziny:)

african evening




w sumie nie wiem czemu, ktos wymyslil african evening, skoro nie ma wsrod nas,
Erazmusow, zadnych Afrykancow:) w knajpie zolti zob robilismy najpierw bizuterie, potem ozdabialismy koszulki afrykanskimi wzorami.Najbardziej, jak zwykle, podobalo mi sie jedzenie i muzyka. swietny koncert czterech bebniarzy. nice

turkish dinner





na erazmusie glownie jemy i pijemy:/ poza tym dogania mnie jeden wielki wyrzut sumienia jakim jest magisterka. :/

wtorek, 24 listopada 2009

dostalam stypendium!!!:)

no zesz w koncu! ale malo tego:( ide do pracy, koniecznie!:)

niedziela, 22 listopada 2009

sobota, 21 listopada 2009

pieknie w listopadzie, a mgr nie zajac








Wiec spalam do 12, jak to ja. zadzwonil jacek.planowalam spedzic dzis caly dzien w lozku i czytac do mgr. niestety. albo stety. bylo dzis slonecznie-podejrzewam, ze ok 15 stopni. poszlismy do parku tivoli w gralismy we frisbee (w ogole o istnieniu frisbee dowiedzialam sie od dzieci w szkole w zeszlym roku). mila zabawa. potem dolaczyla monika i poszlismy na spacer w centrum ljubjany. z nowosci w miescie- postawili choinke, jeszcze jest naga. zakrywaja pomniki specjalnymi foliami. poza tym sztuka w miescie jest dalej obecna- nad deptakami wisza sztalugi ze szkicami roznego rodzaju. mnostwo ludzi w sloncu pijacych kawe. spacerujacych. milooooo. poszlismy do fajnego sklepu gdzie mozna kupic pilot do faceta i kontrolowac funkcje typu: farting, bekanie, opuszczanie deski klozetowej, oswiadczanie sie, przytulanie itd. ale za drogie bylo:P przymierzalismy tez smieszne czapki.
jacek zaprosil nas potem do siebie i zrobilismy meeeega ( a wlasciwie jacek zrobil) meeeeeeeeeeeeega dobry tajski obiad, a potem herbate na mleku:) z imbirem. no i tak jakos sie zrobilo jak w domu. piekny dzien:)

imprezowo

na dole jest polska reprezentacja na obiedzie wegierskim. reprezentacja nie jest oczywiscie w komplecie- jest tu 2 razy tylu Polakow. W kazdym razie, mimo ze obiad byl wegierski, spiewalismy (jak zwykle)polskie patriotyczne piesni:)niektorzy sprobowali tego wieczoru wszystkich mozliwych wodek roznych narodowosci:P powiem tylko ze nie ja. powyzej zdjecia z obiadu, na ktory zaprosila mnie eleonora. mega pyszna wloska lasagna:)






czwartek, 19 listopada 2009

chora

juz 3 raz od wrzesnia. ide do lekarza. cholera. a dzis wielka impreza:(

wtorek, 17 listopada 2009

dla kogo ja to pisze?


i lomza, i warszawa, i ljubljana, aaaaaa..i falenica, zarzucaja mi ze nie uzupelniam bloga. wiec uzupelniam, ale info zwrotne w postaci komentarzy tez by sie przydalo::)

poniedziałek, 16 listopada 2009

czwartek, 12 listopada 2009

ogarniam zycie swe

Pierwszy raz od tygodnia wstalam przed 14, a mianowicie o 11.30. Od wczoraj ogarniam swoje zycie: uporzadkowalam komputer, uzupelnilam bloga, powoli zaczelam przygotowywac sie do sarajewa. a dzis, zaraz za chwile ide skladac papiery o prace i odebrac swoja residence permit (te dwie ostatnie rzeczy probuje zrobic juz dwa tygodnie). Poza tym, jak wroce z bosni zamierzam cwiczyc, bo sa fajne darmowe zajecia (raz), a ja gruba sie robie (dwa). Do tego w koncu musze sie wziac za szkole i za mgr.Trzymajcie kciuki:)

No to Sarajewo!!!!!Ciao:)

środa, 11 listopada 2009

polski dinner






to niesamowite jak Polacy sie jednocza. Zrobilismy naprawde mnostwo dobrego jedzenia- pierogi z kapusta i grzybami; ruskie, bigos, salatka warzywna (podobno na calym swiecie jest znana jako ruska salatka), placki ziemniaczane, zurek, placki z jablkami,faworki. Jak nie gotowalam 1,5 miesiaca, to po tym dniu, nie musze gotowac przez kolejne 1,5 ;)
Oczywiscie, jednoczylismy sie juz w trakcie gotowania-polska zubrowka i wisniowka.a po jedzeniu spiewanie polskich piosenek:) jest nas duzo-okolo 15 osob, moze 20- dlatego tak fajnie wyszlo. a ludzie wpieprzali, az im sie uszy trzesly :)git