Moja Rozna Dolina, osiedle akademikowe to kraina szczesliwosci, w ktorej sie wstaje okolo 13-14. Ciagle z kims gadam, ciagle ktos przychodzi, wychodzi......ach.
Wszystko byloby fajnie, tylko czemu w moim pokoju ciagle nie mam swiatla:/ wywala korki non stop. I jak wszyscy plakali za internetem, to teraz, po prawie dwoch tygodniach wszyscy placza za pralka. A pralnia taka pozaakademikowa kosztuje 9 eurakow. I czajnika nie bylo i na miejsce czajnika kupilam fajny slowenski nalewak, ktory sie wyswietla.
No, a dzis bede miala konwersacja z Roberto, bardzo sympatycznym kolega z Metelkowej czesci Erazmusa, ze sie tak dziwnie wyraze. Konwersacje znaczy lekcja jezyka angielskiego. Za dinner tym razem. Bo glupio mi jakos tak od fajnych ludzi zdzierac. A co do pracy to moze poszukam. Mam duzo do zalatwienia. Jak bede musiala, to pojde, ale przyjechalam tu glownie studiowac, nie pracowac. Pracowalam dwa lata, studia mi uciekly, i popracuje cale zycie:)
No. A jutro pierwsze zajecia:)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz