niedziela, 25 października 2009

vienna, vienna







Wyjechalismy w pt, 23. Bylo nas 8 osob: 2 Hiszpanow, 3 osoby z Portugalii, 1 Finka, ja, i Australijczyk. Oczywiscie ledwie zdazylismy na pociag. Po 6 godzinach jakos dotarlismy i wyladowalismy w calkim porzadnym i tanim hostelu (bylo nawet b&b). Oczywiscie trzeba bylo zaliczyc jakas impreze, wiec zaczelismy szukac pubow i klubow...no i dupa blada. Z naszym szczesciem trafilismy do dzielnicy z whore houses- bylo okolo 8 miejsc, do ktorych wchodzilismy i wszedzie panie z golymi tylkami. W koncu wyladowalismy w pubie kolo hostelu. W sobote ogolne zwiedzanie, architektura- wielkie woooooooooooow. Parlament, ratusz, biblioteka- naprawde niezle, niezle. Musze powiedziec, ze jest wieden to kolejna nienormalna stolica, w ktorej sklepy spozywcze i nietylko, zamykane sa w sob. ok. godz.18!!!! Potem szlismy na impreze, oczywiscie niewiadomo gdzie, do momentu nadzwyczajnego spotkania z wiedenczykiem w dresie w towarzystwie japanese girl. Zaprosili nas, totalnie z dupy, na srodku ulicy, na wystawe, a potem na impreze. No i poszlismy. W ciemna ulice. Moj entuzjazm i zamilowanie do sztuki nieco oslably, kiedy moi towarzysze zaczeli sie martwic o swoje nerki i inne organy:) ale byla wystawa, i byla impreza, i bylo alko za darmo. i nawet psy byly.
W nd zwiedzialismy palac schonbrunn. schon schon. nie zdazylam juz na klimta i na schiele. a tak naprawde nie mialam kasy. generalnie nie mam nic. totalne zero. ale czekam na laskawe swps. wrocilismy do ljubljany o 22, oczywiscie nie bez przygod. jakies problemy na trasie, wiec przesiadka do autobusu w miescie chyba graz czy cos takiego, dojazd do mariboru i znowu w pociag. i w koncu w domku:) A teraz oszczedzanie i nicniejedzenie:/


2 komentarze: