sobota, 28 listopada 2009

ja po prostu nie mam zdrowia do picia

:( jak sie jest malym, to trzeba ze wszystkim proporcjonalnie:(
mialam tu takie zamierzenie, zeby nie pic wiecej niz 3 razy w tygodniu. i w sumie sie to zazwyczaj udaje. ale mimo wszystko...wczoraj zaszalalam tak, ze dzis caly dzien choruje. nie poszlam dlatego na metelkova:( chyba detox next week:) z jednodniowym wyjatkiem- moj wspanialy tutor, marko, ma urodziny:)

african evening




w sumie nie wiem czemu, ktos wymyslil african evening, skoro nie ma wsrod nas,
Erazmusow, zadnych Afrykancow:) w knajpie zolti zob robilismy najpierw bizuterie, potem ozdabialismy koszulki afrykanskimi wzorami.Najbardziej, jak zwykle, podobalo mi sie jedzenie i muzyka. swietny koncert czterech bebniarzy. nice

turkish dinner





na erazmusie glownie jemy i pijemy:/ poza tym dogania mnie jeden wielki wyrzut sumienia jakim jest magisterka. :/

wtorek, 24 listopada 2009

dostalam stypendium!!!:)

no zesz w koncu! ale malo tego:( ide do pracy, koniecznie!:)

niedziela, 22 listopada 2009

sobota, 21 listopada 2009

pieknie w listopadzie, a mgr nie zajac








Wiec spalam do 12, jak to ja. zadzwonil jacek.planowalam spedzic dzis caly dzien w lozku i czytac do mgr. niestety. albo stety. bylo dzis slonecznie-podejrzewam, ze ok 15 stopni. poszlismy do parku tivoli w gralismy we frisbee (w ogole o istnieniu frisbee dowiedzialam sie od dzieci w szkole w zeszlym roku). mila zabawa. potem dolaczyla monika i poszlismy na spacer w centrum ljubjany. z nowosci w miescie- postawili choinke, jeszcze jest naga. zakrywaja pomniki specjalnymi foliami. poza tym sztuka w miescie jest dalej obecna- nad deptakami wisza sztalugi ze szkicami roznego rodzaju. mnostwo ludzi w sloncu pijacych kawe. spacerujacych. milooooo. poszlismy do fajnego sklepu gdzie mozna kupic pilot do faceta i kontrolowac funkcje typu: farting, bekanie, opuszczanie deski klozetowej, oswiadczanie sie, przytulanie itd. ale za drogie bylo:P przymierzalismy tez smieszne czapki.
jacek zaprosil nas potem do siebie i zrobilismy meeeega ( a wlasciwie jacek zrobil) meeeeeeeeeeeeega dobry tajski obiad, a potem herbate na mleku:) z imbirem. no i tak jakos sie zrobilo jak w domu. piekny dzien:)

imprezowo

na dole jest polska reprezentacja na obiedzie wegierskim. reprezentacja nie jest oczywiscie w komplecie- jest tu 2 razy tylu Polakow. W kazdym razie, mimo ze obiad byl wegierski, spiewalismy (jak zwykle)polskie patriotyczne piesni:)niektorzy sprobowali tego wieczoru wszystkich mozliwych wodek roznych narodowosci:P powiem tylko ze nie ja. powyzej zdjecia z obiadu, na ktory zaprosila mnie eleonora. mega pyszna wloska lasagna:)






czwartek, 19 listopada 2009

chora

juz 3 raz od wrzesnia. ide do lekarza. cholera. a dzis wielka impreza:(

wtorek, 17 listopada 2009

dla kogo ja to pisze?


i lomza, i warszawa, i ljubljana, aaaaaa..i falenica, zarzucaja mi ze nie uzupelniam bloga. wiec uzupelniam, ale info zwrotne w postaci komentarzy tez by sie przydalo::)

poniedziałek, 16 listopada 2009

czwartek, 12 listopada 2009

ogarniam zycie swe

Pierwszy raz od tygodnia wstalam przed 14, a mianowicie o 11.30. Od wczoraj ogarniam swoje zycie: uporzadkowalam komputer, uzupelnilam bloga, powoli zaczelam przygotowywac sie do sarajewa. a dzis, zaraz za chwile ide skladac papiery o prace i odebrac swoja residence permit (te dwie ostatnie rzeczy probuje zrobic juz dwa tygodnie). Poza tym, jak wroce z bosni zamierzam cwiczyc, bo sa fajne darmowe zajecia (raz), a ja gruba sie robie (dwa). Do tego w koncu musze sie wziac za szkole i za mgr.Trzymajcie kciuki:)

No to Sarajewo!!!!!Ciao:)

środa, 11 listopada 2009

polski dinner






to niesamowite jak Polacy sie jednocza. Zrobilismy naprawde mnostwo dobrego jedzenia- pierogi z kapusta i grzybami; ruskie, bigos, salatka warzywna (podobno na calym swiecie jest znana jako ruska salatka), placki ziemniaczane, zurek, placki z jablkami,faworki. Jak nie gotowalam 1,5 miesiaca, to po tym dniu, nie musze gotowac przez kolejne 1,5 ;)
Oczywiscie, jednoczylismy sie juz w trakcie gotowania-polska zubrowka i wisniowka.a po jedzeniu spiewanie polskich piosenek:) jest nas duzo-okolo 15 osob, moze 20- dlatego tak fajnie wyszlo. a ludzie wpieprzali, az im sie uszy trzesly :)git

imprezowo




nie pisalam. nie dlatego, ze nic sie nie dzialo. nie pisalam, bo za duzo sie dzieje. i ja tego nie ogarniam.

klucze sa

Bo takie sa konsekwencje alkoholu. Zgubilam klucze, a stalo sie to w dniu, kiedy mialam pralke do wykorzystania. bylo to od godziny 24 w nocy do 5 rano. Natomiast sporo przed polnoca Joyce, kolezanka z Rotterdamu, zaprosila mnie na obiad. Z winem. I pranie robilam juz w stanie wskazujacym. W miedzy czasie odwiedzilam czlowieka, z ktorym dzielilam pralnie, i wlasnie u niego te klucze zostawilam. A sprawdzilam wszystko-nawet pralki i suszarki:) Klucze odnalazly sie dobe pozniej, czyli jak juz dostalam nowy komplet od housekeepera. Na szczescie nie podpisalam zadnego swistka, bowiem pan houskeeper nie mial go przysobie. Ocalilam dzieki temu 30 euro. Ale i tak dalej nie mam kasy. SWPS DAJCIE MI W KONCU STYPENDIUM!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! CZEKAM JUZ MIESIAC, W TYM TYGODNIU MIALY BYC. OCZYWISCIE NIKT NIE ODBIERA TELEFONOW. ZENADA

poniedziałek, 9 listopada 2009

przygod pechowych ciag dalszy

no wiec zgubilam klucze. mam nadzieje, ze rzeczywiscie je zgubilam. bo jak je ktos wzial, to slabo. ja jebie...

niedziela, 1 listopada 2009