No i zaczyna sie robic smutno.... dzis pojechali zywiolowy Kamil KK, Marta i Przemek. Kierunek Wroclove. Dwa dni temu pojechala mi Joyce (kierunek Rotterdam), zostawiajac mi przy tym mnostwo skarbow (od kubkow, garnka, po ksiazki, zeszyty, batoniki). Eleonora w tym tygodniu-kierunek Rzym. I tak wszyscy sobie uciekaja w te swoje zakamrki swiata. Jak siebie zapomnimy, to bedziemy glupi. A zapomnimy- takie zycie.
Btw. Mam juz dosc jednodniowych infekcji. Co najmniej raz na miesiac musze jeden dzien przechorowac. I zebym chociaz na kacu byla. Masakra- ogolne oslabienie, suche gardlo, wiercenie w nosie. Chce zeby mi ktos przyniosl herbate do lozka :)
czwartek, 28 stycznia 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
zaraz przybedzie nowa grupa pod wezwaniem (;
OdpowiedzUsuńbedziesz guru!