sobota, 20 lutego 2010

Nowości twarzowe+tęsknota za starymi Erazmusami

Prawie wszyscy wyjechali:( Zaczęło się od Joyce, Kamila KK, Mate. Potem jak z górki: Magda Genow cała we łzach, Kamil Gontarz z Kingą i Natalią, a na koniec Herma. Zostałam ja, Monia, Szymon, Bukiecik z Michałem, Basia i Szozda. Dziękuję wszystkim za prezenty(wszystkie proszki do prania, kawy, herbaty, zupy, kubki,sztućce, kołdry, świeczniki, wieszaki, lampę i całą resztę). Przede wszystkim dziękuję za to, że byliście, i byliście tacy fajni. Za te wszystkie rozmowy. Za te wszystkie imprezy. I w ogóle.

Jest tu wiele nowych twarzy: obok mnie Francuska o azjatyckiej urodzie, na przeciwko Czeszka, u Basi Włoszka, u Ricarda Serb,u Moni Słowaczka. No i jak zwykle mnóstwo Polaków i sporo Czechów.

A ja dalej chora. Od 1 lutego mam anginę. Jeden antybiotyk nie pomógł, więc męczę drugi. Mam nadzieję, że pomoże. Praktycznie nie mogę wychodzić- codziennie idę tylko na lunch albo na kolację. Więc wszystkie imprezy "nowych" omijają mnie. W ogóle za bardzo nie interesują mnie nowi ludzie. Kiedy zobaczyłam dziś Buket, Michała i Szymona, nie mogłam przestać ich ściskać. Poza tym spędzam ostatnie dni w ramionach mego Czecha, który zaraz pojedzie. Zaraz, tzn w czw. Ja do Warszawy, a on do Brna. A potem ja do Brna. A potem zobaczymy. Cause u cannot control this things.

Trzymajcie kciuki, żebym w końcu ozdrowiała.

:)

Sama prawda

Whatever u give a woman, she will make it greater. Give her sperm, she will give u a baby. Give her a house, she will give u a home. Give her groceries, she will give u a meal. Give her a smile n she will give u her heart. She multiplies and enlarges what she is given. So if u give her crap, be ready to receive a ton of shit...

Pod koniec stycznia i w lutym miałam wiele zawirowań damsko-męskich. Tak czasem bywa.
Ostatecznie, wszystko wygląda pięknie. Miejmy nadzieję, że jak najdłużej:))))

poniedziałek, 1 lutego 2010

:)

angina

nic dodać, nic ująć. 10 dni antybiotyku, 10 dni bez alko, i pewnie trochę mniej niż 10 bez całowania ;(
porównując naszą służbę zdrowia do tej słoweńskiej, którą odwiedzam już chyba 4 raz, nasza ssie. i to mocno. za kazdym razem, jak mam jakąś infekcję, od razu mam też badanie krwi. gdyby nie to badanie, raczej nie byłoby widać, ze to infekcja bakteryjna a nie wirusowa. angina. chyba pierwszy raz w moim życiu. przynajmniej stwierdzona. słabo