Ogarnianie, to coś takiego, co przychodzi stopniowo. Zaczyna się małymi kroczkami; najpierw obejmuje te mniej ważne aspekty Twojego życia, aby w końcu zaistnieć w postaci ogarnięcia ostatecznego. Mówiąc ogarnięcie ostateczne, mam oczywiście na myśli napisanie magisterki.
I tak, po powrocie z Brna, zaczęłam regularnie uczęszczać na zajęcia i do tej pory (odpukać) udaje mi się. Dodam, że zajęcia w tym semestrze są bardzo wymagające. Zapisałam się na kurs "New Media & Society" w postaci video-konferencji, podczas której towarzyszą mi w dużej mierze doktoranci.W ciągu tygodnia wymaga to ode mnie przetestowania kilku nowych narzędzi dostępnych w sieci, czytania artykułów i pisania reflective diary w postaci bloga oraz czytania 30 str maszynopisu, na temat którego również mam się zreflektować. A poza tym, mam jeszcze 5 innych kursów:/ I weź pisz mgr, człowieku. To było ogarnięcie nr 1.
Ogarnięcie nr2 to ogarnięcie mojego ciała, jakże ostatnio wybujałego;) Zatem od 3 tygodni podróże na moim zielonym rumaku, 3X aerobik, a dziś to nawet bieganie w Tivoli było (bo tu tak słonecznie i zielono i tak blisko do parku). Doszłam do wniosku, że po tej miesięcznej anginie muszę się ogarnąć, więc zaczęłam jeść jakoś lepiej, brać witaminy i trochę się ruszać.
Ogarnięcie nr 3. Od kilku dni znów zaczęłam czytać do mgr. Kurna już kwiecień, a tu puste kartki praktycznie:( Zaczynam się bać powoli...
Ogarnięcie nr 4- właśnie jestem w trakcie-jak wysprzątasz pokój, wywalisz co niepotrzebne, umyjesz okna i wpuścisz trochę słońca do pokoju, to od razu w głowie się rozjaśnia.
Wydaje mi się, że zmierzam w dobrym kierunku. Grunt to systematyczność. Trzymajcie kciuki
Wasza zorganizowana Sylwia:)
sobota, 27 marca 2010
poniedziałek, 15 marca 2010
Zdrowo, ambitnie i sukcesowo
Chciałam tu powiedzieć na forum, że chodzę na zajęcia, odrabiam prace domowe, uczestniczę w video-konferencjach, czytam do mgr, gimnastykuję się, mało piję i nie tylko, i w ogóle jestem fajna zorganizowana dziewczyna! I żeby to uczcić, idę zaszaleć w naszym pubie-parlamencie :)))))))))))));)
P.S. DOSTAŁAM STYPENDIUM NA DRUGI SEMESTR!!!!!!!!!!!!WHOOOOOOOOOOOWHOOOOOOOO!!!
Wpłynie pewnie za dwa miesiące :/
P.S. DOSTAŁAM STYPENDIUM NA DRUGI SEMESTR!!!!!!!!!!!!WHOOOOOOOOOOOWHOOOOOOOO!!!
Wpłynie pewnie za dwa miesiące :/
piątek, 12 marca 2010
Rowerowo i mój rumak zielony
Więc kupiłam od Hermy rower. Piękny i cudowny. Pony bike o kolorze zielonym jak wczesna wiosna. Ale wiosny w Lj jak nie było tak nie ma. A do szkoły jechać trzeba. Na rowerze i po śniegu:) Hardcore, ale nice. Polecam. Od razu pupa lżejsza;)
poniedziałek, 8 marca 2010
Brno
Po krótkiej organizacyjnej wizycie w Polsce, pojechałam do Brna, gdyż tęsknota tęsknotą męcząca jest. Justyna i Marysia zadbały o to, żeby czas oczekiwania na autobus mnie nie wykończył. Miałam wyjeżdżać o 21.30 z Zachodniego. Byłam oczywiście wcześniej i ku mojemu zdziwieniu autobus, którym miałam jechać, był jedynie wynajęty przez firmę Orbis, a pochodził z Bułgarii. Tam też zmierzał i kierowany był przez 3 Bułgarów. W całym autobusie wyjeżdżającym z Wawy byłam ja, 3 Bułgarów i jedna 21latka jadąca do Sofii. Jednak wszystko było w porządku. W międzyczasie dosiadali się różni ludzie, także było w miarę bezpiecznie. Przespałam prawie całą podróż. Pan P. już na mnie czekał. Przez te kilka dni podzielił się ze mną swoim miastem, dbając o każdy szczegół, no i przede wszystkim dbając o mnie. Spędziłam przecudowny weekend
i powrót do Lj tym razem wcale nie był taki radosny.
Ale cóż. Wszystko ma swoje plusy i minusy. Teraz koniec laby. Do roboty! Mgr czeka, a lenistwo zrobiło się męczące.
AAA! Tak w ogóle! Pogoda jest piękna i zaraz wyprobuję swój nowy rower :))))
wtorek, 2 marca 2010
Poljska
Od 25 lutego do 3 marca byłam w kraju. Krótki wypad, głównie po to, aby pozałatwiać formalności, nie tylko swoje, ale też rodzicieli. I szybko zleciało w biegu, stresie, zimnie i wietrze. Warszawa ponura, zabiegana, smutna i w psich kupach. Moi kochani biedni znajomi przemęczeni i zapracowani. Łomża opuszczona, cicha, mimo to-relaksująca.
W ciągu tych 6 dni ogarnęłam siebie i wszystko- jestem zadowolona z poziomu ogarnięcia, który osiągnęłam. Nawet śpię normalnie, bo do 9 i 10. Ale prawdopodobnie poziom tej życiowej konkretności zostanie zachwiany już w czwartek, bo UWAGA UWAGA miesiąc bez wycieczki to miesiąc stracony! Jadę do BRNA!!!
W ciągu tych 6 dni ogarnęłam siebie i wszystko- jestem zadowolona z poziomu ogarnięcia, który osiągnęłam. Nawet śpię normalnie, bo do 9 i 10. Ale prawdopodobnie poziom tej życiowej konkretności zostanie zachwiany już w czwartek, bo UWAGA UWAGA miesiąc bez wycieczki to miesiąc stracony! Jadę do BRNA!!!
Subskrybuj:
Posty (Atom)