Od 25 lutego do 3 marca byłam w kraju. Krótki wypad, głównie po to, aby pozałatwiać formalności, nie tylko swoje, ale też rodzicieli. I szybko zleciało w biegu, stresie, zimnie i wietrze. Warszawa ponura, zabiegana, smutna i w psich kupach. Moi kochani biedni znajomi przemęczeni i zapracowani. Łomża opuszczona, cicha, mimo to-relaksująca.
W ciągu tych 6 dni ogarnęłam siebie i wszystko- jestem zadowolona z poziomu ogarnięcia, który osiągnęłam. Nawet śpię normalnie, bo do 9 i 10. Ale prawdopodobnie poziom tej życiowej konkretności zostanie zachwiany już w czwartek, bo UWAGA UWAGA miesiąc bez wycieczki to miesiąc stracony! Jadę do BRNA!!!
"я тебе друг, а ты мне, ну кто мне ты?"
4 tyg. temu
trochę mam focha, że się za mną nie widziałaś, specjalnie w piątek na próbę przyszłam...
OdpowiedzUsuń na zawsze